niedziela, 22 lutego 2015

Prolog

"...Whatever makes you happy, 
whatever you want. 
You're so fucking special, 
I wish I was special, 

But I'm a creep, I'm a weirdo. 
What the hell am I doing here? 
I don't belong here, 
I don't belong here."

Skończył śpiewać i spojrzał zlękniony na mężczyznę przed nim. Ten siedział na sofie, trzymając w ręku kieliszek wypełniony czerwonym winem. Cały czas wpatrywał się w nagiego chłopaka, niemal pożerając go wzrokiem. Milczał, co sprawiało, że chłopak czuł się jeszcze bardziej zawstydzony i zakłopotany. Nie wiedział, co powinien zrobić i co wolno mu było zrobić. 
- P-panie, c-czy - jąkał się - mam zaśpiewać jeszcze raz? - zapytał w końcu cicho. 
Po chwili, która wydawała się mu niemal wiecznością, mężczyzna odłożył kieliszek na niski, kawowy stolik i przestał przyglądać się się chłopakowi. Ten jednak w napięciu wyczekiwał jego odpowiedzi. 
- Nie - odparł wreszcie. - Usiądź - powiedział, po czym poklepał miejsce obok, jakby chciał rozwiać wątpliwości tamtego. 
Chłopak natychmiast wykonał polecenie i usiadł koło mężczyzny, jednak najdalej, jak to było w tym wypadku możliwe. Tamten nie zwrócił mu o to uwagi, ale uśmiechnął się do niego przebiegle i pogłaskał dłonią jego obnażone udo. Chłopaka aż przeszedł dreszcz. 
Mężczyzna sięgnął po pusty kieliszek i napełnił go winem. 
- Napijesz się? - zapytał, dolewając wina również do drugiego kieliszka. 
- T-tak? - zabrzmiało to bardziej jak pytanie, a nie stwierdzenie. Chłopak jednak z ulgą zauważył, że to była poprawna odpowiedź. 
- Więcej pewności siebie, Ryuu. Mam wrażenie, że nie czujesz się dobrze w mojej obecności, co bardzo mnie smuci. - Mężczyzna zbliżył do niego dłoń, w której trzymał kieliszek. - Proszę. 
Chłopak niepewnie spróbował go wziąć. Lecz ręka zadrżała mu ze zdenerwowania i gdy tylko go chwycił, kieliszek wyślizgnął mu się z dłoni. Upadł na sofę. Wino rozlało się na niej, czyniąc sporą plamę na materiale i na leżącym na podłodze dywanie. 
Ryuu wstrzymał oddech i teraz już nie kryjąc swojego przerażenia, spojrzał na mężczyznę. Ten nie wyglądał na zdenerwowanego. Wprost przeciwnie, przez chwilę wydawało się, że nie ma mu tego za złe. Potem jednak na jego twarzy powtórnie zagościł chytry uśmieszek, który napawał lękiem chłopaka. 
- Niedobrze Ryuu, bardzo niedobrze - powiedział, odkładając kieliszek chłopaka na stolik. - Co my teraz zrobimy? Przykry wypadek... 
Chłopak milczał, nie potrafiąc wydusić z siebie słowa. Nawet nie próbował się bronić.
- Ale wygląda na to, że kara cię dzisiaj nie ominie. - Mężczyzna spojrzał jeszcze z satysfakcją na trzęsącego się ze strachu chłopaka, po czym wstał i idąc w kierunku drzwi, odezwał się władczo. - Idziemy. Natychmiast.